środa, 23 maja 2012


Zwierciadło Boga

Autorem artykułu jest Danuta Wachowska


Czy zawsze lubisz spogladać w lustrzane odbicie siebie? Może chcesz zobaczyć, coś co cię zadziwi i zachęci, aby w zwierciadle zobaczyć to, co bosko piękne.

Zwierciadło Boga

Inni ludzie są naszymi odbiciami  - zwierciadłami EGO. Oni nam pokazują, co jest w nas do uzdrowienia. Jeśli będziemy obserwować te sceny a nie osądzać lusterka, to wiele możemy w swoim życiu zmienić na dobre. Taka jest droga absolutnego uzdrawiania i właściwy rozwój duchowy, polegający na porzucaniu śmieci.

Ale jak przejrzeć się w Zwierciadle Boga?

Musi być nieskazitelna czystość lustra. Wszystkie śmieci wywiezione i uporządkowany teren, wówczas zobaczymy Boga.
Przymiotami Boga są :
- porządek,
- wiedza.

Porządek obowiązuje nie tylko na zewnątrz naszego domu czy ciała, ale też wewnątrz. Ciało powinno być oczyszczone, wymyte od wewnątrz. Do tego służą różne suplementy diety. Wówczas następuje całkowita synchronizacja ciała - umysłu i duszy. W ten sposób tworzy się harmonia wewnątrz ciała i na zewnątrz, gdzie ułatwiony jest przepływ energii kosmicznej do samego centrum człowieka. Pęka skorupa ego a światło duszy zajmuje wszystkie przestrzenie.

Negatywne emocje takie jak: złość, gniew, strach czy żal powinny być rozpoznane i transformowane w myślo - emocje pozytywne w postaci: radości, pokory czy mądrości. Emocje są pojazdem, który zawiezie nas do celu ziemskiej podróży.

Człowiek bez emocji nigdzie nie zajedzie, gdyż nie posiada właściwego dla siebie pojazdu. Tłumienie emocji jest jak składanie wszystkich pieniędzy w banku, bez określonego celu. Niczemu to nie służy. Emocje mają być jak płynąca rzeka, która zdąża do wielkiego oceanu spokoju, aby nabrać z niego wielkiej siły.
 
Drugim symbolem zwierciadła Boga jest nauka. Bóg posiada wszelką wiedzę, a my jako ludzie nie! Aby dorównać Bogu i stanąć koło Niego, należy się ustawicznie uczyć. Chodzi głównie o samokształcenie a nie o nauczanie przez mistrza czy nauczyciela.

Czytanie książek uczy posłuszeństwa najwyższego stopnia, dlatego wielkie EGO nigdy się nie uczy, ani nie czyta książek ( mam na uwadze książki naukowe, religijne i o rozwoju osobistym).

Za każdą czytaną  książką stoi jego autor w niematerialnej postaci. Czytanie powoduje totalne posłuszeństwo wobec autora książki. Nie można z nim dyskutować ani go poniżać. Czytelnika i autora łączy nić zrozumienia niczym fluid wychodzący z ciała. Jest to połączenie duchowe nie fizyczne.

W zależności od lektury, którą czytamy zależy nasze fliudyczne połączenie. Jeśli w rękach mamy Pismo Święte, to łączymy się z Jezusem, jeśli zaś czytamy książkę naukową to mamy do czynienia z myślami danego naukowca.

Od autorów książek jakie czytamy, zależy poziom naszej wiedzy. Nie łudźmy się nadzieją, że jedna przeczytana książka otworzy nam bramy nieba. Książki naukowe są niezbędne do zrozumienia chociażby treści Pisma Świętego, nie mówiąc o innych. Nauka i Religia, gdy będą połączone razem, wówczas przychodzi zrozumienie i rozświetlenie umysłu. Wiedza naukowa i logiczna wzbudza lewą półkulę mózgu, natomiast religia napełnia prawą półkulę mózgu. Energia w nich odpowiada żeńskiej i męskiej części osobowości człowieka czyli ( + i - ). Połączenie tych dwóch biegunów wytwarza światło, które oświetla mózg. Tym sposobem otrzymujemy łaskę zrozumienia i oświecenie.

Ego nie jest zainteresowane nauką  i religią  oraz światłem zrozumienia, gdyż dla ego światło to koniec jego życia. Ego żyje w ciemności a światło go unicestwia.

Gdzie jest Bóg, tam nie ma Ego.
Gdzie jest Ego, tam nie ma Boga. Jedno wyklucza drugie, gdyż dwóm panom służyć się nie da.
Chaos i bałagan mentalny, tworzy się z niewiedzy i braku boskiego porządku. To przestrzeń ego.

Gdzie istnieje porządek i mądrość, tam sięga swoją obecnością Bóg i wówczas przeglądamy się w Jego zwierciadle.

To takie proste i oczywiste ale nie tak łatwe do osiągnięcia. Trzeba pokonać mur z ciemności ego. Wymaga dużej pracy nad sobą i posłuszeństwa, które najlepiej osiągane jest poprzez czytanie i uczenie się.

Jesteśmy dziećmi Boga i należy nam się spotkanie z naszym autentycznym  Ojcem. Wszyscy  ojcowie i matki na ziemi, to przybrani rodzice naszego ciała, którzy chwilowo zastępują prawdziwych.

Ujrzenie siebie w zwierciadle Boga jest największym osiągnięciem człowieka na Ziemi. Jest zjednoczeniem z przestrzenią Boga. To nasz cel ziemskiej podróży, którą odbywamy pojazdem emocji.

Na temat przemiany emocji piszę na mojej stronie podanej niżej.

 

 

 

---

Danuta Wachowska www.danuta.stronawww.eu

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Miłosierdzie ...dokonanie

Autorem artykułu jest Marzena Wojciechowska


Miłosierdzie nie jest nakazem. Człowiek ma wolną wolę w działaniu lub jego braku.

Miłosierdzie nie jest nakazem. Człowiek ma wolną wolę w działaniu lub jego braku. Miłosierdzie obdarowuje po równo tego ,który je okazuje i tego, który zostaje nim obdarowany. Któż jest miłosierny? Czy to co upokarza i trwa czyni dobro? Upokorzenie upokarza przede wszystkim upokarzającego. A gdyby tak wyciągnąć rękę i schylić się wzajemnie nad człowiekiem, nie jego czynem. Czyn zaistniał , jest już czasem przeszłym. Czas teraźniejszy może dać czas przyszły.

Miłosierdzie nie jest litością. Litość to jak władza nad ...?Nad kim lub czym? Człowiekowi złudnie wydaje się, iż ma władzę dawać, odbierać, rozporządzać ,bo jest w hierarchii natury ustawiony na najwyższym szczeblu(?) . Władca ,który darowuje winę, okazuje litość pokonanemu? Działa zgodnie z prawem i tradycją? Czy działa jak człowiek, który staje przed człowiekiem. Działanie polityczne czy etyczne czy tylko po prostu działanie? A jeśli działanie po prostu ,bo nikt nie jest panem ludzkiego życia czy śmierci. Nie człowiek daje i nie człowiek ,,odbiera”. Arystoteles mówił, iż prawo to wyzbyte serca działanie rozumu. Cóż warta litera prawa bez jego ducha. Litera podlega interpretacją ,duch nie. Czyż nie ma wielu tego potwierdzeń, jeśli potrzebne są empiryczne dowody? Ojcowie Założyciele tworząc Deklarację Niepodległości opierali się na literze prawa, ale schylili się nad duchem tego prawa : Uważamy następujące prawdy za oczywiste: że wszyscy ludzie stworzeni są równymi, że Stwórca obdarzył ich pewnymi nienaruszalnymi prawami, że w skład tych praw wchodzi życie, wolność i swoboda ubiegania się o szczęście, że celem zabezpieczenia tych praw wyłonione zostały wśród ludzi rządy, których sprawiedliwa władza wywodzi się ze zgody rządzonych, że jeżeli kiedykolwiek jakakolwiek forma rządu uniemożliwiałaby osiągnięcie tych celów, to naród ma prawo taki rząd zmienić lub obalić i powołać nowy, którego podwalinami będą takie zasady i taka organizacja władzy, jakie wydadzą się narodowi najbardziej sprzyjające dla szczęścia i bezpieczeństwa.(1) Prawo więc stanowione winno być surowe, ale stosowane z miłosierdziem. Równowaga zachowania działania i jego celu.

Miłosierdzie nie jest wybaczeniem. Wybaczenie to odejście, odstąpienie od tego co pokrzywdzony uważa ,że mu się należy od tego, który wyrządził krzywdę. Miłosierdzie to podanie ręki i tworzenie czasu przyszłego. Dokonanie.

Miłosierdzie to tylko piękno, dobro i prawda. Schylenie wzajemne nad ludzkim losem, bo czyż patrząc na drugiego człowieka nie patrzymy w lustro?

(1) Deklaracja Niepodległości ,
http://k_sidorczuk.republika.pl/deklar.htm

---

www.ikona.art.pl

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Bezradność, niemoc, bezsens

Autorem artykułu jest Anna Zgierska


Dekret afirmacyjny o wyuczonej bezradności. Pomaga uwalniać z podświadomości negatywne treści oraz przekonania dotyczące zaradności, samodzielności, powodzenia w życiu

Dekret przeznaczony jest głównie dla osób, które mają doświadczenie w pracy nad sobą i potrafią uzupełnić uzdrawianie metodami takimi jak: regresing, eft oraz techniki oddechowe. Jeśli Twój stan emocjonalny jest skrajnie zaniżony, nie sięgaj proszę po ten dekret, bez czyjegoś wsparcia. Autorzy nie biorą odpowiedzialności za efekty stosowania, bez zachowania ostrożności w pracy nad sobą. To bardzo ważne, aby rozumieć swoje stany wewnętrzne i co się chce osiągnąć. Należy mieć na uwadze, że podczas pracy z dekretem, mogą pojawiać się rozmaite stany oraz odczucia, z którymi należy umieć samodzielnie pracować. Jeżeli tak nie jest, zachowaj proszę kontakt z kimś, kto będzie Cię wspierać.

Inspiracja: Przed korzystaniem z dekretu warto zapoznać się z metodą EFT, która może pomóc w sytuacji pojawienia się silnych emocji. Dla ułatwienia zamieszczamy wersję dla kobiet i mężczyzn.

Autorzy tworzą również dekrety afirmacyjne na wybrane przez klienta tematy wspierające zmianę trudnych przekonań.


 Wersja dla mężczyzn                                                                                      

Akceptuję siebie i to, jaki jestem. Patrząc na siebie mogę odczuwać przyjemne, pozytywne myśli i odczucia. Jest mi dobrze, gdy przebywam sam ze sobą. Przebaczam sobie, że jest mi tak ciężko i źle. Przebaczam sobie, że gdy nawet się staram i bardzo chcę zmian, ponoszę porażki. Pozwalam sobie na nowo dostrzec, że mogę akceptować i szanować siebie pomimo moich doświadczeń. Rozumiem, że mogę popełniać pomyłki i przyczyniać się do swego cierpienia. Rozumiem, że mogę dokonywać złych wyborów, które mi się nie opłacają. To naturalne, kiedy uświadamiam sobie, że robię wszystko najlepiej jak potrafię. Dostrzegam, jakie naprawdę są tego efekty na trzeźwo i przytomnie. Przebaczam sobie, że cierpię, że czuję się jak nieporadna ofiara. Przebaczam sobie, całą nienawiść do siebie. Uświadamiam sobie, że zawsze działam na miarę moich możliwości.
 
Przebaczam sobie, że nie potrafię reagować. To w porządku, gdy nie mogę sobie z tym poradzić. Uświadamiam sobie wszystkie emocje, które czuję do siebie, gdy nie mam już sił, gdy już nie daję rady. Widzę jak bardzo się staram i ile sił wkładam w to, aby było mi lepiej. Cenię siebie pomimo tych wszystkich niepowodzeń. Cenię siebie za to, że jestem. To nic, że wszyscy udowadniają mi, że jestem do niczego i że nic nie potrafię. Szanuję siebie pomimo całej tej nieporadności i wysiłku, jaki wkładam w moje działanie. Przebaczam sobie, że często nie wiem, co robić i jak się zachować. Wiem, że to w porządku, gdy nie zawsze wszystko wiem i nie ze wszystkim sobie radzę.

Mam prawo się uczyć i mam prawo nie rozumieć. To bezpieczne, gdy poznaję nowe osoby i sytuacje. Mogę ufać sobie i szanować siebie nawet, gdy nie spełniam swoich oczekiwań i wyobrażeń. Wiem, że mogę się zmieniać w swoim własnym tempie i to jest w porządku. Mogę się czuć z tym bezpiecznie i niewinnie. Pomimo, że czuję się uzależniony od moich bliskich, od moich znajomych i nie czuję się swobodnie z moim smutkiem, żalem i pretensjami do siebie, to i tak zauważam powody, dla których mogę siebie polubić. To nic, że tak często trwam w odrętwieniu, niechęci i braku działania.
Rozumiem, że jest to powodowane moim cierpieniem i emocjami. Pozwalam sobie dostrzec, jakie to emocje, by poznać je z korzyścią dla własnego uzdrowienia. Pozwalam sobie poczuć i szanować to, co się we mnie pojawia, akceptuję te odczucia i obrazy.

Uświadamiam sobie powody, dla których tak się dzieje. Wybieram inny sposób myślenia o sobie. Wybieram teraz pozytywne myśli i pozytywne nastawienie do siebie, do mego życia. Pozytywne myślenie coraz bardziej mi się opłaca. Gdy
przebaczam sobie wszystkie presje i wysiłek, jaki wkładam w moje działania, to czuję się swobodniej, lepiej i przyjemniej. Pozwalam sobie uwierzyć i sprawdzić, że to faktycznie na mnie działa i mi pomaga.

Przebaczam sobie, że przestałem wierzyć w pozytywne efekty mojej pracy i uzdrowienia.Teraz na nowo dostrzegam inne, lepsze możliwości i pomysły na życie. Pomimo, że czuję się nieszczęśliwy, niezaradny i tak bardzo niespełniony w moim życiu to i tak mogę poczuć, że istnieją lepsze możliwości. Uwalniam się od presji i chęci udowadniania sobie, że jestem beznadziejny. Pozwalam sobie dostrzegać i doceniać nawet najmniejsze efekty moich kreacji. Mam świadomość, że każdy mały sukces przybliża mnie do czegoś jeszcze lepszego, niż mam teraz.

To bezpieczne dla mnie, gdy moje marzenia stają się rzeczywistością. Przebaczam sobie cały wysiłek i upór, jaki wkładałem w trwanie w tej sytuacji bez wyjścia. Daje sobie prawo do tego, aby spróbować żyć Inaczej.

Daję sobie prawo do tego, aby dostrzec, i wybrać nowe sposoby działania na trzeźwo i przytomnie. Daję sobie prawo do tego, aby dostrzec nowe możliwości tu i teraz. Mogę działać z korzyścią dla siebie, i mojego samopoczucia.

Zasługuję na to, aby odkryć coś innego, niż do tej pory. Moje nowe wybory są całkowicie niewinne, bezpieczne i korzystne dla mnie. Wiem, że nawet, gdy żyłem w sposób, który mnie ograniczał, mogę czuć się w porządku i miło ze sobą.

Przebaczam sobie wiarę w to, że moje działania i myślenie nie przynoszą żadnego rezultatu. Przebaczam sobie doświadczanie całej tej bierności i niepowodzenia w moim życiu. Akceptuję to, że nie zawsze radzę sobie z negatywnymi emocjami i niepowodzeniem.  Od tej pory uświadamiam sobie, że warto doświadczać czegoś innego, niż tylko utrata nadziei.
Wiem, że moje życie i moje działanie zależą ode mnie.  Wiem, że to ode mnie zależą moje sukcesy, a we wspierającym mnie środowisku łatwiej je odnoszę.

Uświadamiam sobie, więc, że od teraz mogę wybrać lepsze towarzystwo, lepsze sytuacje. Już teraz rezygnuję z całego wysiłku, podtrzymywania niezadowolenia, bólu i niespełnienia. Uświadamiam sobie całą wiarę w brak poczucia wpływu na moje życie.
To bezpiecznie, gdy zamieniam wiarę w niepowodzenie na wiarę w sukcesy i pozytywne efekty moich działań.Doceniam najmniejsze moje osiągnięcia. Ugruntowuję tym samym moją skuteczność i umiejętność wprowadzania zmian.
Pomimo, że często upieram się, aby widzieć świat poprzez swoje wyobrażenia i zaślepienia to od tej chwili rezygnuję z okłamywania siebie.

Uświadamiam sobie sposoby, w jakie się samookłamywałem, gdy nie widziałem wszystkiego na trzeźwo i przytomnie.
Uświadamiam sobie sposoby, jaki e się samookłamywałem, w jaki podtrzymywałem iluzje.

Rezygnuję z ucieczki od moich prawdziwych marzeń i odczuć. Rezygnuję z wiary w to, że to, o czym marzę nie ma znaczenia. Uświadamiam sobie cały lęk przed porażką i niechęć do zmian. Widzę, że jedynie uwierzyłem, że mi na niczym nie zależy. Widzę, że jedynie wmówiłem sobie z lęku przed porażką, że to jest bez sensu. Widzę jak bardzo uciekam od tego, co naprawdę czuję. Rozumiem, że lekceważenie z lęku moich potrzeb i planów nie jest dla mnie korzystne. Zamiast tego wybieram szanowanie moich potrzeb i marzeń i jestem z tym bezpieczny.

To bezpieczne, gdy na trzeźwo i przytomnie uświadamiam sobie, czego pragnę i o co mi chodzi. Sam mogę decydować o moich planach życiowych. To w porządku, gdy mam własne zdanie i własne plany. Sam wiem, co jest dla mnie najlepsze. Przebaczam sobie cały paraliż decyzyjny, jaki odczuwam przy działaniu.

To bezpiecznie, bym mógł postrzegać sytuację na trzeźwo i przytomnie. To bezpieczne, abym mógł postrzegać świat, jako sprzyjający mi. Rezygnuję z tłumienia moich potrzeb, aby uzyskać akceptację innych. Moje życie ma głęboki sens i wartość. Doceniam moje życie i sposób, w jaki chcę się realizować.

Pozwalam sobie widzieć sens w prostych czynnościach oraz osiągnięciach. Przebaczam sobie, że uwierzyłem jak bardzo życie jest bezsensu. Przebaczam wszystkim, którzy utwierdzali mnie w tej wierze. Już teraz mogę korzystać z owoców moich najlepszych zmian. Rozumiem, że wszystkie one są potrzebne, abym mógł znaleźć się w tym miejscu, w którym chcę być. Przebaczam rodzicom, znajomym, wszystkim tym, którzy odbierali mi motywację i zniechęcali do tego życia. Teraz wiem, że to ode mnie zależy realizacja wszystkich moich planów i marzeń.

Przestaję trzymać się niekorzystnych dla mnie związków i sytuacji, a tym samym niepotrzebnie cierpieć. Wybieram inspirujące mnie towarzystwo, które rozpoznaje moje talenty oraz zdolności. Zasługuję na to, aby inni motywowali mnie do wszystkich pozytywnych zmian. Mam prawo do tego, co najlepsze. Mogę uczyć się nowych umiejętności i czerpać z tego pozytywne inspiracje na więcej sukcesów.

Przebaczam wszystkim, którzy się mnie wstydzą i nie doceniają. Przebaczam sobie, że daję im powody do takiego traktowania. Dostrzegam coraz więcej zalet, dla których mogę cieszyć się z życia i z inspirujących mnie kontaktów.
Przebaczam sobie, że wciąż pozwalam na zachowania, które utwierdzają mnie w poczuciu niższej wartości. Uświadamiam sobie wszystkie zakazy, nakazy, jakie sobie narzucam, aby nie móc doświadczać szczęścia, bogactwa i miłości. Przebaczam sobie, prowokacje innych do litości, odrzucania mnie i podkreślania mojej bezradności. Przebaczam sobie, że do tego prowokuję, że przymuszam innych do widzenia mnie, jako ofiarę i nieudacznika.

Uświadamiam sobie wszystkie moje odczucia w ciele i reakcje tu i teraz. Wiem, co dokładnie czuję, gdy doświadczam skutków moich emocji i myślenia na trzeźwo i przytomnie. Pozwalam sobie patrzeć na to, co czuję, na trzeźwo i przytomnie. Mogę, chcę i potrafię odczuwać moje ciało, moje reakcje w ciele z całkowitą trzeźwością i przytomnością.

Akceptuję wszystko, co się pojawia. Wiem, że znieczulenie już mi sie nie opłaca. Otwieram się na przytomną ocenę samego siebie i już teraz widzę skutki moich działań. To w porządku, gdy odczuwam emocje w odpowiedzi na to, co mnie spotyka. Uwalniam się od poczucia winy i przymusu karania samego siebie. Wiem, że nie muszę siebie karać za moje wybory. Jestem niewinny i w porządku z tym, co doświadczam. Mam prawo do zmiany całego mojego życia i nastawienia bez oglądania się na innych. Już teraz jestem wolny od wstydu i zakłopotania, gdy wybieram inaczej, lepiej niż dotychczas. Pozwalam sobie na wiele prób i błędów na drodze do mojego kochanego, spełnionego życia.

Akceptuję i rozumiem, że inni mogą obserwować moje wysiłki i z nich szydzić. To nic, że mogą wyśmiewać moje próby. Uwalniam się od pogardy, wstydu, jakie odczuwam do siebie w momencie mojego działania. To w porządku, gdy uczę się i proszę o pomoc. To w porządku, gdy pozwalam sobie na samodzielne działanie i podnoszenie mojej samooceny. To w porządku i niewinne, gdy korzystam z pomocy innych. To w porządku i niewinne, gdy tak długi czas jestem uzależniony emocjonalnie. Przebaczam sobie ciągłe braki mojej motywacji, przebaczam sobie ciągłe powroty do poprzedniego stanu i emocji.

Uwalniam się od zaślepienia, że jestem nieudacznikiem i że naprawdę nic nie robię, aby zmienić moje życie. Od teraz mogę zacząć myśleć o sobie lepiej, z większą wyrozumiałością i szacunkiem. Wiem, że moje działanie odzwierciedla moje myślenie o mnie samym. Pozwalam sobie, więc dopuścić myśli o moim sukcesie, o moim szczęściu, o moim spełnieniu.
Zaczynam życzyć sobie jak najlepiej. Doceniam moje działanie i dotychczasowe próby zmiany życia. Pozwalam sobie na słabość, na doświadczanie emocji. Wiem, że kiedy jestem sam i pracuję ze sobą to jest to bezpieczne. Zawsze mogę znaleźć, odkryć miejsce, w którym jest spokój i cisza. Zaczynam dostrzegać proste przyjemności i sens działania.  To w porządku, gdy pozwalam sobie na odpoczynek, rozluźnienie, oddech. Rezygnuję z walki oraz trwania w ciągłym napięciu. Wybieram zamiast tego trzeźwe, skuteczne działanie. Wybieram zamiast tego efektywne działanie i metody, które mi naprawdę pomagają. Mogę, chcę i potrafię z korzyścią działać dla siebie.

Mogę, chcę i potrafię pomagać sobie. Mogę, chcę i potrafię być swoim przyjacielem. Mogę, chcę i potrafię być po swojej stronie. Mogę, chcę i potrafię pokochać siebie takiego, jaki jestem. Pozwalam sobie polubić siebie wraz z tymi emocjami i doświadczeniami. Mogę, chcę i potrafię szanować siebie i swoje uczucia. Mogę, chcę i potrafię szanować swoje ciało takie, jakie ono jest. Rezygnuję z wysiłku udowadniania sobie, że nic na mnie nie działa, że nic mnie nie zmieni.

Pozwalam sobie dostrzec, że można inaczej. Pozwalam sobie dostrzec lepszą stronę mojego życia. Rozluźnienie, spokój przychodzą do mnie z łatwością. Mogę czuć się naprawdę dobrze, kiedy sobie na to pozwolę. Mogę czuć się wyjątkowo dobrze, kiedy jestem pogodzony z sobą. To takie miłe i przyjemne, kiedy jest mi lekko i swobodnie w ciele. Pozwalam sobie na trzeźwo i przytomnie doświadczać przestrzeni i przepływu energii w moim ciele. Pozwalam sobie na wolność i swobodę w moim własnym ciele. Pozwalam sobie na zmiany, pozwalam sobie na coś korzystnego i wartościowego dla mnie. Akceptuję całą moją dotychczasową bezradność, żal i niepowodzenie. Czuję, że od tej pory wszystko jest w porządku. Od tej pory wszystko mi sprzyja i działa dla mojego uzdrowienia. Od tej pory jestem na dobrej drodze. Ufam, że dzieje się dobrze. Jestem na drodze uzdrowienia, uspokojenia, wyciszenia.

Otwieram się i przyjmuję już pełną harmonię w swoim ciele, umyśle i sercu. Od tej pory przepełniam się miłością, pogodzeniem z sobą, akceptacją tego, co było i z przyzwoleniem na to, co, będzie. Mam same pozytywne wizje mojego życia, czuję się bezpiecznie i spokojnie na myśl o nich. Jestem od teraz człowiekiem wyciszonym, rozumiejącym swoje emocje i odczucia. Dzięki temu zauważam siebie, swoje potrzeby i odnoszę sukcesy. Otrzymuję zawsze coś lepszego niż jestem w stanie sobie wyobrazić. Zgadzam się na to w pełni. To naturalne, gdy odczuwam wewnątrz siebie światło, mądrość i moc. Ufam sobie. Wiem, że mogę wybierać z najwyższą korzyścią dla siebie.



Wersja dla kobiet                                                                                            


Akceptuję siebie i to, jaka jestem. Patrząc na siebie mogę odczuwać przyjemne, pozytywne myśli i odczucia. Jest mi dobrze, gdy przebywam sama ze sobą. Przebaczam sobie, że jest mi tak ciężko i źle. Przebaczam sobie, że gdy nawet się staram i bardzo chcę zmian, ponoszę porażki. Pozwalam sobie na nowo dostrzec, że mogę akceptować i szanować siebie pomimo moich doświadczeń. Rozumiem, że mogę popełniać pomyłki i przyczyniać się do swego cierpienia. Rozumiem, że mogę dokonywać złych wyborów, które mi się nie opłacają. To naturalne, kiedy uświadamiam sobie, że robię wszystko najlepiej jak potrafię. Dostrzegam, jakie naprawdę są tego efekty na trzeźwo i przytomnie. Przebaczam sobie, że cierpię, że czuję się jak nieporadna ofiara. Przebaczam sobie, całą nienawiść do siebie. Uświadamiam sobie, że zawsze działam na miarę moich możliwości. Przebaczam sobie, że nie potrafię reagować. To w porządku, gdy nie mogę sobie z tym poradzić.
Uświadamiam sobie wszystkie emocje, które czuję do siebie, gdy nie mam już sił, gdy już nie daję rady. Widzę jak bardzo się staram i ile sił wkładam w to, aby było mi lepiej. Cenię siebie pomimo tych wszystkich niepowodzeń.


Cenię siebie za to, że jestem. To nic, że wszyscy udowadniają mi, że jestem do niczego i że nic nie potrafię.
Szanuję siebie pomimo całej tej nieporadności i wysiłku, jaki wkładam w moje działanie. Przebaczam sobie, że często nie wiem, co robić i jak się zachować. Wiem, że to w porządku, gdy nie zawsze wszystko wiem i nie ze wszystkim sobie radzę. Mam prawo się uczyć i mam prawo nie rozumieć. To bezpieczne, gdy poznaję nowe osoby i sytuacje.

Mogę ufać sobie i szanować siebie, nawet, gdy nie spełniam swoich oczekiwań i wyobrażeń. Wiem, że mogę się zmieniać w swoim własnym tempie i to jest w porządku. Mogę się czuć z tym bezpiecznie i niewinnie.Pomimo, że czuję się uzależniona od moich bliskich, od moich znajomych i nie czuję się swobodnie z moim smutkiem, żalem i pretensjami do siebie, to i tak zauważam powody, dla których mogę siebie polubić. To nic, że tak często trwam w odrętwieniu, niechęci i braku działania. Rozumiem, że jest to powodowane moim cierpieniem i emocjami. Pozwalam sobie dostrzec, jakie to emocje, by poznać je z korzyścią dla własnego uzdrowienia.Pozwalam sobie poczuć i szanować to, co się we mnie pojawia, akceptuję te odczucia i obrazy. Uświadamiam sobie powody, dla których tak się dzieje. Wybieram inny sposób myślenia o sobie. Wybieram teraz pozytywne myśli i pozytywne nastawienie do siebie, do mego życia. Pozytywne myślenie coraz bardziej mi się opłaca.

Gdy przebaczam sobie wszystkie presje i wysiłek, jaki wkładam w moje działania, to czuję się swobodniej, lepiej i przyjemniej. Pozwalam sobie uwierzyć i sprawdzić, że to faktycznie na mnie działa i mi pomaga. Przebaczam sobie, że przestałam wierzyć w pozytywne efekty mojej pracy i uzdrowienia. Teraz na nowo dostrzegam inne, lepsze możliwości i pomysły na życie. Pomimo, że czuję się nieszczęśliwa, niezaradna i tak bardzo niespełniona w moim życiu to i tak mogę poczuć, że istnieją lepsze możliwości. Uwalniam się od presji i chęci udowadniania sobie, że jestem beznadziejna. Pozwalam sobie dostrzegać i doceniać nawet najmniejsze efekty moich kreacji. Mam świadomość, że każdy mały sukces przybliża mnie do czegoś jeszcze lepszego, niż mam teraz.To bezpieczne dla mnie, gdy moje marzenia stają się rzeczywistością. Przebaczam sobie cały wysiłek i upór, jaki wkładałam w trwanie w tej sytuacji bez wyjścia. Daje sobie prawo do tego, aby spróbować żyć inaczej.  Daję sobie prawo do tego, aby dostrzec, i wybrać nowe sposoby działania na trzeźwo i przytomnie. Daję sobie prawo do tego, aby dostrzec nowe możliwości tu i teraz. Mogę działać z korzyścią dla siebie, i mojego samopoczucia.


Zasługuję na to, aby odkryć coś innego, niż do tej pory. Moje nowe wybory są całkowicie niewinne, bezpieczne i korzystne dla mnie. Wiem, że nawet, gdy żyłam w sposób, który mnie ograniczał, mogę czuć się w porządku i miło ze sobą. Przebaczam sobie wiarę w to, że, moje działania i myślenie nie przynoszą żadnego rezultatu. Przebaczam sobie doświadczanie całej tej bierności i niepowodzenia w moim życiu. Akceptuję to, że nie zawsze radzę sobie z negatywnymi emocjami i niepowodzeniem. Od tej pory uświadamiam sobie, że warto doświadczać czegoś innego, niż tylko utrata nadziei. Wiem, że moje życie i moje działanie zależą ode mnie. Wiem, że to ode mnie zależą moje sukcesy, a we wspierającym mnie środowisku łatwiej je odnoszę.


Uświadamiam sobie, więc, że od teraz mogę wybrać lepsze towarzystwo, lepsze sytuacje. Już teraz rezygnuję z całego wysiłku, podtrzymywania niezadowolenia, bólu i niespełnienia. Uświadamiam sobie całą wiarę w brak poczucia wpływu na moje życie. To bezpiecznie, gdy zamieniam wiarę w niepowodzenie na wiarę w sukcesy i pozytywne efekty moich działań.
Doceniam najmniejsze moje osiągnięcia. Ugruntowuję tym samym moją skuteczność i umiejętność wprowadzania zmian. Pomimo, że często upieram się, aby widzieć świat poprzez swoje wyobrażenia i zaślepienia, to od tej chwili rezygnuję z okłamywania siebie.

Uświadamiam sobie sposoby, w jaki się samookłamywałam, gdy nie widziałam wszystkiego na trzeźwo i przytomnie. Uświadamiam sobie sposoby, w jaki się samookłamywałam, w jaki podtrzymywałam iluzje. Rezygnuję z ucieczki od moich prawdziwych marzeń i odczuć. Rezygnuję z wiary w to, że to, o czym marzę nie ma znaczenia.
Uświadamiam sobie cały lęk przed porażką i niechęć do zmian. Widzę, że jedynie uwierzyłam, że mi na niczym nie zależy.
Widzę, że jedynie wmówiłam sobie z lęku przed porażką, że to jest bez sensu.
Widzę jak bardzo uciekam od tego, co naprawdę czuję. Rozumiem, że lekceważenie z lęku moich potrzeb i planów nie jest dla mnie korzystne. Zamiast tego wybieram szanowanie moich potrzeb i marzeń i jestem z tym bezpieczny.
To bezpieczne, gdy na trzeźwo i przytomnie uświadamiam sobie, czego pragnę i o co mi chodzi. Sama mogę decydować o moich planach życiowych. To w porządku, gdy mam własne zdanie i własne plany.

Sama wiem, co jest dla mnie najlepsze. Przebaczam sobie cały paraliż decyzyjny, jaki odczuwam przy działaniu. To bezpiecznie, bym mogła postrzegać sytuację na trzeźwo i przytomnie. To bezpieczne, abym mogła postrzegać świat, jako sprzyjający mi. Rezygnuję z tłumienia moich potrzeb, aby uzyskać akceptację innych. Moje życie ma głęboki sens i wartość. Doceniam moje życie i sposób w, jaki chcę się realizować. Pozwalam sobie widzieć sens w prostych czynnościach oraz osiągnięciach. Przebaczam sobie, że uwierzyłam jak bardzo życie jest bezsensu. Przebaczam wszystkim, którzy utwierdzali mnie w tej wierze. Już teraz mogę korzystać z owoców moich najlepszych zmian.

Rozumiem, że wszystkie one są potrzebne, abym mogła znaleźć się w tym miejscu, w którym chcę być. Przebaczam rodzicom, znajomym, wszystkim tym, którzy odbierali mi motywację i zniechęcali do tego życia. Teraz wiem, że to ode mnie zależy realizacja wszystkich moich planów i marzeń. Przestaję trzymać się niekorzystnych dla mnie związków i sytuacji, a tym samym niepotrzebnie cierpieć. Wybieram inspirujące mnie towarzystwo, które rozpoznaje moje talenty oraz zdolności. Zasługuję na to, aby inni motywowali mnie do wszystkich pozytywnych zmian. Mam prawo do tego, co najlepsze. Mogę uczyć się nowych umiejętności i czerpać z tego pozytywne inspiracje na więcej sukcesów. Przebaczam wszystkim, którzy się mnie wstydzą i nie doceniają. Przebaczam sobie, że daję im powody do takiego traktowania. Dostrzegam coraz więcej zalet dla Których, mogę cieszyć się z życia i z inspirujących mnie kontaktów.


Przebaczam sobie, że wciąż pozwalam na zachowania, które utwierdzają mnie w poczuciu niższej wartości. Uświadamiam sobie wszystkie zakazy, nakazy, jakie sobie narzucam, aby nie móc doświadczać szczęścia, bogactwa i miłości. Przebaczam sobie, prowokacje innych do litości, odrzucania mnie i podkreślania mojej bezradności. Przebaczam sobie, że do tego prowokuję, że przymuszam innych do widzenia mnie, jako ofiarę i nieudacznika. Uświadamiam sobie wszystkie moje odczucia w ciele i reakcje tu i teraz. Wiem, co dokładnie czuję, gdy doświadczam skutków moich emocji i myślenia, na trzeźwo i przytomnie. Pozwalam sobie patrzeć na to, co czuję, na trzeźwo i przytomnie. Mogę, chcę i potrafię odczuwać moje ciało, moje reakcje w ciele z całkowitą trzeźwością i przytomnością.


Akceptuję wszystko, co się pojawia. Wiem, że znieczulenie już mi się nie opłaca.
Otwieram się na przytomną ocenę samego siebie i już teraz widzę skutki moich działań. To w porządku, gdy odczuwam emocje w odpowiedzi na to, co mnie spotyka. Uwalniam się od poczucia winy i przymusu karania samego siebie.
Wiem, że nie muszę siebie karać za moje wybory. Jestem niewinna i w porządku z tym, co doświadczam. Mam prawo do zmiany całego mojego życia i nastawienia bez oglądania się na innych. Już teraz jestem wolna od wstydu i zakłopotania, gdy wybieram inaczej, lepiej niż dotychczas. Pozwalam sobie na wiele prób i błędów na drodze do mojego kochanego, spełnionego życia. Akceptuję i rozumiem, że inni mogą obserwować moje wysiłki i z nich szydzić. To nic, że mogą wyśmiewać moje próby. Uwalniam się od pogardy, wstydu, jakie odczuwam do siebie w momencie mojego działania.
To w porządku, gdy uczę się i proszę o pomoc. To w porządku, gdy pozwalam sobie na samodzielne działanie i podnoszenie mojej samooceny.


To w porządku i niewinne, gdy korzystam z pomocy innych. To w porządku i niewinne, gdy tak długi czas jestem uzależniona emocjonalnie. Przebaczam sobie ciągłe braki mojej motywacji, przebaczam sobie ciągłe powroty do poprzedniego stanu i emocji. Uwalniam się od zaślepienia, że jestem nieudacznikiem i że naprawdę nic nie robię, aby zmienić moje życie. Od teraz mogę zacząć myśleć o sobie lepiej, z większą wyrozumiałością i szacunkiem. Wiem, że moje działanie odzwierciedla moje myślenie o mnie samej. Pozwalam sobie, więc dopuścić myśli o moim sukcesie, o moim szczęściu, o moim spełnieniu.
Zaczynam życzyć sobie, jak najlepiej. Doceniam moje działanie i dotychczasowe próby zmiany życia. Pozwalam sobie na słabość, na doświadczanie emocji. Wiem, że kiedy jestem sam i pracuję ze sobą, to jest to bezpieczne. Zawsze mogę znaleźć, odkryć miejsce, w którym jest spokój i cisza.

Zaczynam dostrzegać proste przyjemności i sens działania. To w porządku, gdy pozwalam sobie na odpoczynek, rozluźnienie, oddech. Rezygnuję z walki oraz trwania w ciągłym napięciu.
Wybieram zamiast tego trzeźwe, skuteczne działanie. Wybieram zamiast tego efektywne działanie i metody, które mi naprawdę pomagają. Mogę, chcę i potrafię z korzyścią działać dla siebie. Mogę, chcę i potrafię pomagać sobie. Mogę, chcę i potrafię być swoim przyjacielem. Mogę, chcę i potrafię być po swojej stronie. Mogę, chcę i potrafię pokochać siebie taką, jaką jestem. Pozwalam sobie polubić siebie wraz z tymi emocjami i doświadczeniami. Mogę, chcę i potrafię szanować siebie i swoje uczucia. Mogę, chcę i potrafię szanować swoje ciało takie, jakie ono jest. Rezygnuję z wysiłku udowadniania sobie, że nic na mnie nie działa, że nic mnie nie zmieni. Pozwalam sobie dostrzec, że można inaczej.


Pozwalam sobie dostrzec lepszą stronę mojego życia. Rozluźnienie, spokój przychodzą do mnie z łatwością. Mogę czuć się naprawdę dobrze, kiedy sobie na to pozwolę. Mogę czuć się wyjątkowo dobrze, kiedy jestem pogodzona z sobą. To takie miłe i przyjemne, kiedy jest mi lekko i swobodnie w ciele. Pozwalam sobie na trzeźwo i przytomnie doświadczać przestrzeni i przepływu energii w moim ciele. Pozwalam sobie na wolność, swobodę w moim własnym ciele.
Pozwalam sobie na zmiany, pozwalam sobie na coś korzystnego i wartościowego dla mnie. Akceptuję całą moją dotychczasową bezradność, żal, niepowodzenie. Czuję, że od tej pory wszystko jest w porządku. Od tej pory wszystko mi sprzyja i działa dla mojego uzdrowienia. Od tej pory jestem na dobrej drodze.


Ufam, że dzieje się dobrze. Jestem na drodze uzdrowienia, uspokojenia, wyciszenia. Otwieram się i przyjmuję już pełną harmonię w swoim ciele, umyśle i sercu. Od tej pory przepełniam się miłością, pogodzeniem z sobą, akceptacją tego, co było i z przyzwoleniem na to, co będzie. Mam same pozytywne wizje mojego życia, czuję się bezpiecznie i spokojnie na myśl o nich.
Jestem od teraz człowiekiem wyciszonym, rozumiejącym swoje emocje i odczucia.


Dzięki temu zauważam siebie, swoje potrzeby i odnoszę sukcesy. Otrzymuję zawsze coś lepszego, niż jestem w stanie sobie wyobrazić. Zgadzam się na to w pełni. To naturalne, gdy odczuwam wewnątrz siebie światło, mądrość i moc.
Ufam sobie. Wiem, że mogę wybierać z najwyższą korzyścią dla siebie.

 

współautorem jest Mariusz Dziemiańczuk

--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Duchowa ślepota

Autorem artykułu jest Regina Plona


     Cud uzdrawiania jest znakiem, że Chrystus, zarazem ze wzrokiem, pragnie otworzyć  nasze spojrzenie wewnętrzne, aby nasza wiara stawała się coraz głębsza i abyśmy mogli  w Nim naszego jedynego zbawiciela. "On rozświetla wszystkie ciemności życia i prowadzi człowieka do życia jako "syna światłości"".

    Poprawność polityczna, niezależnie od jej charakteru, wcale nie jest wynalazkiem-minionych dziesięcioleci.Ucieczka od prawdy, chęć przykrycia jej półprawdami są stare jak świat. Podobne są też motywy:pragnienie bezpieczeństwa za wszelką cenę. Faryzeusze zdawali sobię sprawę z tego, że Jezus z Nazaretu nie jest zwyczajnym prorokiem.

Nic Mu nie mogli zarzucić , nie potrafili udowodnić błędu. Gdyby poszedł na kompromisł, zgodził się na zachowanie zasad obowiązujących w wykreowanym świecie - poddajęc go jedynie kosmetycznej korekcie-wówczas byliby szczęśliwi. Tak się nie stało. Zaczęli się bać,, że tak misternie budowany przez nich świat gdzie wszystko było jasne i proste, w którym znali swoją pozycję, runie,I że trzeba będzie go na nowo konstruować. A przecież budowanie to trud. Dlatego go zabili.

Pragnienie stabilizacji i "świętego spokoju"stanowi dziś realne zagrożenie. Dla wielu nauczanie Chrystusa jest dziś rewolucyjne i trzeba go skutecznie uciszyć.Takie miślenie staje się też udziałem wielu z nas, mających się za pobożnych chrześcijan Akceptujemy Jezusa, gdy zaspokaja nasze potrzeby religijne, zapewnia poczucie bezpieczeństwa, nie narusza akceptowalnego przez nas status quo. To nic, że w tym świecie dużo zgnilizny, a nie wiele wiary. Ważny jest efekt..

Można regularnie się spowiadać, chodzić na rekolekcję, modlić się kilka razy dziennie i nie zayważyć, że ktoś kto żyje obok, cierpi z mojego powodu. Ze zamiast zakasać rękawy i pomóc komuś dzwignąć się zbagen grzechu , raczę go senkwękcjami, bon motami, dziękując przy okazji Panu Bogu, że uchronił mnie od upadku i uczynił" ciut lepszym".Można deklarować miłość do Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego, a zarazem krzyżować innych. Z rozmisłem i pełnym okrucieństwem znajdując sobie przy okazji setkę usprawiedliwień. To jest duchowa ślepota. Tym tragiczniejsza w skutkach, im mniej uświadomiona.

Wszyscy potrzebujemy oczyszczenia, A do tego potrzeba przede wszystkim pomiętać, że kluczem do każdej wielkości jest pokora. Ona zawsze stoi u początków uzdrowienia.

 

---

http://konferemerytura60.o12.pl/

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Nie żałujmy tego co być mogło

Autorem artykułu jest Krzysztof Dmowski


"Nic nie może przecież wiecznie trwać, co zesłał los trzeba będzie stracić…" — śpiewała przed wielu laty Anna Jantar. Ale choć może piosenka niesie interesujący przekaz, to w efekcie te słowa powtarzane kilka razy dziennie przyniosą dosłownie to, o czym śpiewa piosenkarka.

 

Leszek Kołakowski napisał: „Nie żałujmy tego co być mogło”. Jest to niestety bardzo dobre stwierdzenie. Każdy z nas jest w jakimś stopniu sentymentalny i wspomina przeszłość, ale nikt z nas nie wie co byłoby gdyby. Nasze wyobrażenie przeszłości, która poszła inaczej niż chcieliśmy doskonale nam ukazuje, że tak być powinno. Nie byłoby by inaczej, bowiem taką drogę sobie wybraliśmy sami. Podobno wydarzenia wciąż rozgrywają się te same, a tylko zmieniają się ludzie biorący w nich udział.

Wiele jest przykładów małżeństw, gdy jedna ze stron nie jest szczęśliwa bo wciąż wspomina przeszłość. Zapomina o obecnym życiu i żyje przeszłością, a cierpi na tym obecny partner i dzieci. Można wyliczać w nieskończoność ludzi, którzy popadli w jakieś nałogi z powodu nieszczęśliwej miłości i zamiast się podźwignąć spadają coraz niżej. Często zdajemy sobie pytanie: „czy zrobiłem wszystko?” — Tak zrobiłeś wszystko. „Czy wtedy powinienem postąpić inaczej?” — Nie, bo postąpiłeś właściwie, a jeżeli ktoś nie zrozumiał twojego działania, to on ma problem a nie ty. Zapamiętaj sobie, że ktoś, kto cię olewa nie jest ciebie warty. Znajdzie się ktoś, kto w pełni Cię doceni. A jeżeli tak się stało i minęło już wiele lat, to po raz kolejny można potwierdzić słowa wyżej wspomniane: „Nie żałujmy tego co być mogło”, bo teraz jest o wiele lepiej. Nie wiesz czy byłoby tak dobrze, jak teraz jest. Czy miałbyś to co masz?

Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z podstawowych praw Wszechświata, ani z tego jak wiele tajemnic skrywa jego umysł. Oczywiście tajemnicami są wszelkiego rodzaju uśpione możliwości. Każdy z nas ma swój bliźniaczy płomień, który w końcu odnajduje. Bliźniaczy płomień, to osoba, która jest moją drugą połówką. Oddawanie się żalom z przeszłości powoduje staczanie się w dół. I tu sugerowałbym bardziej słowa piosenki Sylwii Grzeszczak „Małe rzeczy”, bo umiejętność cieszenia się z małych rzeczy sprawi, żebędziemy potrafili cieszyć się z dużych rzeczy.

Stracone pieniądze, uczucia, czy rzeczy materialne zawsze odzyskasz, ale straconych lat nie odzyskasz nigdy.

 

---

Krzysztof Dmowski
http://www.kdpowiesci.republika.pl/

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

wtorek, 22 maja 2012


Świat jest taki, jaki myślisz, że jest.

Autorem artykułu jest AgnesK


Wielu ludzi wciąż powtarza negatywne formuły, przez co pesymistycznie nastawia się do świata i otoczenia. Pomyślcie sobie teraz spokojnie, ilu takich sytuacji byliście świadkami i co się wtedy działo.

Przykład:

Kobieta wylewająca łzy i rozpaczająca, że nie ma na zapłacenie rachunku w tym miesiącu. Powtarza w kółko „nie mam pieniędzy, nie wystarczy mi, wszystko na nic, jestem beznadziejna” I co ? I rzeczywiście tak się dzieje. Podświadomość odbiera od niej te informacje, koduje, zapisuje do przechowania i zaczyna przekładać na rzeczywistość. Im częściej i intensywniej powtarza, że nie ma pieniędzy, tym bardziej podświadomość jej słucha, traktuje jak rozkaz – w końcu to nasz „pan i sługa”. Kobieta popada w niekorzystne stany psychiczne, „doły” – z których jak wiadomo ciężko wyjść, jest zdruzgotana, rozdrażniona, mówi, że już nie ma sił, że już nie może, ma dosyć, że kiepsko się czuje i głowa ją od tego wszystkiego pobolewa. I co w efekcie? Podświadomość dalej wykonuje rozkazy. Kobieta zaczyna odczuwać silny ból głowy uniemożliwiający normalne funkcjonowanie, czuje się coraz gorzej. Coraz bardziej narzeka czym jednocześnie sprawia, że jej sytuacja jest coraz gorsza.

I tak właśnie działa moc podświadomości.

Oczywiście, to wspaniałe ‘narzędzie’, aby poprawić swój byt życiowy, sytuację finansową, zdrowotną, rodzinną lub jakąkolwiek inną. Trzeba tylko wierzyć i myśleć pozytywnie. Dla podświadomości nie ma żadnych ograniczeń, niemożliwe – to dla niej obce słowo. Wszystko zależy od Ciebie i Twojego nastawienia. Im pesymistyczniej będziesz myślał, tym intensywniej będzie się to urzeczywistniało. I na odwrót, rzecz jasna ! :-)

„Nasze myśli o strachu tak magnetycznie przyciągają kłopoty, jak konstruktywne myśli przyciągają wyniki pozytywne. Toteż, bez względu na swoją treść, myśl rzeźbi rzeczywistość według własnego wizerunku”

Napoleon Hill w „Myśli bogać się” stwierdza, że:

„Nasze mózgi magnetyzują się naszymi dominującymi myślami i w sposób nieznany te ‘magnesy’ przyciągają do nas ludzi, siły, okoliczności życiowe, zgodnie z naszymi dominującymi myślami”.

„Jedno jest pewne, obojętnie czy myślimy o klęsce, porażce, czy o oszałamiającym sukcesie otrzymamy to, jeśli to będą nasze dominujące myśli. Tak więc lepiej nie ryzykować i starać się, by negatywnych myśli było jak najmniej”.

Wiem, wiem… łatwo powiedzieć, ale… dla chcącego nic trudnego, prawda ? :-)

---

Agnes

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Myśl o czymś intensywnie, a zobaczysz, że to się właśnie zdarzy.

Autorem artykułu jest AgnesK


Jeśli będziesz o czymś myślał bardzo intensywnie to tak, jakbyś przyciągał do siebie ludzi, rzeczy, zdarzenia, o których myślisz. I nie ma znaczenia czy są to myśli negatywne czy też pozytywne. Im intensywniej myślisz, tym większe szanse, że to Cię spotka. Nawet jeśli tego nie chcesz…

„Prosty przykład: myślisz intensywnie o tym, by nie porysować świeżo polakierowanego samochodu, boisz się, że za moment właśnie go porysujesz. I nagle trach i właśnie jest rysa. Tyle razy wjeżdżałeś w bramę, zawsze pozostawał ‘zapas’, a dziś akurat nie. Dziwisz się, przecież nie chciałeś porysować lakieru. Albo wychodzisz i myślisz, że nie zdążysz na autobus, i co, właśnie autobus ucieka Ci dosłownie sprzed nosa! Albo przypomnij sobie, ile razy nie miałeś ochoty kogoś spotkać i myślałeś o tym intensywnie. Jak spod ziemi wyrastał akurat ten człowiek, którego widzieć nie chciałeś!”.

To właśnie przykłady negatywnej mocy sprawczej naszych myśli!

Jeśli myślisz o czymś, czego nie chcesz, czego się boisz, to tak jakbyś automatycznie przyciągał to do siebie, wręcz zapraszał.

PAMIĘTAJ, ŻE ZAWSZE PRZYCIĄGAMY DO SIEBIE TO, O CZYM INTENSYWNIE MYSLIMY!

Jeżeli natomiast myślisz o rzeczach pozytywnych, przyjemnych, automatycznie otwierasz się na wszystkie pozytywne doznania przyciągając do siebie pozytywne rzeczy.

Claude Bristol pisał:

„Nasze myśli o strachu tak magnetycznie przyciągają kłopoty, jak konstruktywne myśli przyciągają wyniki pozytywne. Toteż, bez względu na swoją treść, myśl rzeźbi rzeczywistość według własnego wizerunku”.

*W poście pierwszym pisałam:” Świadomość - -jest to „myślenie”,  to sugestie, którymi w dużym stopniu* potrafimy kierować samodzielnie.” Zaznaczyłam to zdanie, ponieważ w odpowiednim momencie chciałam do tego powrócić. Otóż nie całkowicie, a w dużym stopniu, gdyż na nasze myśli działa również otoczenie, znajomi, wydarzenia, często reklamy i opinia publiczna. Jeżeli ktoś jest mocno podatny na czynniki zewnętrzne, będzie wszystkie informacje pochłaniał jak gąbka, będzie manipulowany przez otoczenie, łatwo jest taką osobą zarządzać. Jeśli ktoś jest twardy i odporny, owszem, ciężej jest nim manipulować, jednak do końca nie da się uciec przed ‘atakiem zewnętrznym’, chociaż bardzo by się chciało.

Pomyśl sobie… siedzisz przed telewizorem, oglądasz dobry fascynujący film… i nagle reklama! A w niej leje się Coca-Cola i strzela Popcorn! Nagle, ni stąd, ni z owąd masz ochotę na colę i popcorn, nie możesz znieść tej myśli, coraz bardziej kreujesz obraz tak pysznego zestawu, aż w żołądku Cię skręca. Czy to była Twoja myśl? Oczywiście, że nie. Ktoś sprytnie Ci ją podsunął i mimo, że byłeś najedzony, nagle ‘zachciało Ci się’ coli i popcornu.

I naprawdę nie da się przed tym uciec do końca! Mimo, że ja już potrafię operować myślami, to pisząc ten tekst też naszła mnie ochota na taki zestaw :-)

Tak, podświadomość to naprawdę bardzo ciekawe zagadnienie :-)

 

Podświadomość nie rozumie zaprzeczeń, ona nie analizuje, nie przetwarza sensu zawartego w zdaniach „chcę; nie chcę”. Rozumie prosty język komunikacji, proste konstrukcje słowne, tym lepiej słowa kluczowe. Pomyśl teraz o czerwonych balonach… Co tworzy się w Twoim umyśle ? Pełno czerwonych balonów wirujących do nieba, może jakaś osoba spacerująca z pękiem owych balonów lub jakikolwiek podobny obraz. A teraz nie myśl o czerwonych balonach. No nie myśl ! :-) No właśnie! Mimo komunikatu „nie myśl” i tak w Twojej głowie wytworzył się dany obraz. Dlaczego ? Ponieważ taka jest konstrukcja mózgu. Aby zrozumieć i wykonać polecenie „nie myśl o czerwonych balonach” mózg musiał najpierw wytworzyć ich obraz, aby dopiero później w jakiś sposób temu zaprzeczyć, czyli nie myśleć. Najpierw zobaczyłeś czerwone balony, dopiero potem starałeś się o nich nie myśleć.

Inaczej mówiąc, zarówno polecenie „myśl o czerwonych balonach” i „nie myśl o czerwonych balonach” zostaną wykonane przez mózg tak samo. Dla podświadomości są one tym samym – pojawia się obraz czerwonych balonów, bo mózg działa według takiego schematu.

Zapamiętaj to sobie.

„Uważaj jak i o czym myślisz”

---

Agnes

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl